Karkonosze z dzieckiem – ŚNIEŻKA, STRZECHA AKADEMICKA, DOM ŚLĄSKI I ŚWIĄTYNIA WANG

Cześć!

Za nami czwarta wycieczka z cyklu „Poznajmy Karkonosze”. Tym razem mieliśmy okazję wybrać się w nią wesołą grupą, która składa się z czwórki dzieci i łącznie piątki dorosłych osób. Byli z nami blogerzy: Marcin z bloga www.bushcraftowy.pl, u którego uczestniczyłem w kursie survivalu i który gorąco Wam polecam, oraz właściciel strony http://www.wkreconywlas.pl – do odwiedzenia również serdecznie zachęcam. ☺

Cała wycieczka miała miejsce w terminie od 29 kwietnia do 1 maja. Bawiliśmy się super, dzieci świetnie się ze sobą dogadywały, a widoki i odwiedzone miejsca naprawdę warte odwiedzenia. Polecamy Karkonosze z dzieckiem.

To jak, gotowi? Zapraszam do sprawdzenia szczegółów wycieczki!

Dzień 1: Schronisko „Strzecha Akademicka” na szlaku z Karpacza na Śnieżkę

Celem pierwszego dnia było schronisko „Strzecha Akademicka”, które znajduje się na szlaku z Karpacza na Śnieżkę. To właśnie ten szczyt staje się powodem naszej wyprawy, jednak – jak zaraz się przekonacie – po drodze czeka na nas także wiele innych rzeczy. Karkonoski Park Narodowy zaskakuje niemal za każdym razem, kiedy już mamy okazję się w nim znaleźć.

Na zdjęciach widać, że warunki były typowo zimowe – śnieg, już przy samym schronisku słaba widoczność i mgła. Na dole mieliśmy to szczęście, że trasa była wybrukowana, a warunki atmosferyczne jeszcze zdecydowanie lepsze. Zmierzając do schroniska, są również miejsca postojowe, co w przypadku wyprawy z dziećmi w góry staje się nieocenione. Zatrzymaliśmy się tam na moment, by stamtąd ruszyć już prosto do Strzechy Akademickiej.

Strzecha Akademicka – warunki w schronisku

W środku warunki schroniskowe, ale jak to mówią, w schronisku ważne jest nie to, co w środku, a to, co widać na zewnątrz – widoki rzeczywiście zasługiwały na pięć gwiazdek! Wszystkich zainteresowanych stanem łazienek i pokojów odsyłam do zdjęć, gdzie wszystko jest dobrze widoczne. Dodatkową informacją niech będzie to, że w 2017 zapowiada się remont schroniska. ☺

Co do jedzenia, które serwowane jest w jadalni, byliśmy bardzo zadowoleni. Miejsca, gdzie można spożyć posiłek, są dwa: jedno to standardowa stołówka, w której próbowaliśmy naleśników oraz bigosu, no i druga – duża sala, gdzie zjemy własny prowiant. Tam też znajduje się taras z widokiem na góry. Latem z pewnością doskonałe miejsce na śniadanie z dziećmi.

Dzień 2: Schronisko „Dom Śląski” i Śnieżka – najwyższa góra Sudetów

 

Poranek przywitał nas słoneczkiem, stąd też szansa na zrobienie zdjęcia schroniska w lepszej jakości. Na przyszłość – wskazówka również i dla Was – pamiętać będziemy o kremie  przeciwsłonecznym. Przydaje się, nawet gdy pod stopami śnieg!

Drugiego dnia ruszyliśmy już bezpośrednio na Śnieżkę, najwyższą górę Sudetów. Na trasie sporo ludzi, co powodowało lekki zamęt, szczególnie odczuwalne było w stanie trasy, po której się poruszaliśmy. Tutaj przydatne byłyby raczki turystyczne, bo ścieżka była wydeptana i śliska.

Szczyt Śnieżki i zdjęcia zrobione z góry

Na szczycie zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę. Widoki bardzo ładne, co widać na zdjęciach. Znajduje się tam również niewielka kawiarnio-restauracja, gdzie można skorzystać z toalety i odpocząć, z czego chętnie skorzystaliśmy.

Schodząc, odwiedziliśmy Dom Śląski. Nie zostaliśmy tam długo, bo kolejną noc zaplanowaną mieliśmy w poprzednim schronisku, jednak w przeszości mieliśmy już okazję w nim spać i jak najbardziej polecamy. Sami mamy nadzieję, że jeszcze tam wrócimy.

Dzień 3: Schronisko „Samotnia” nad Małym Stawem i Domek Myśliwski

 

Ostatni dzień naszej wędrówki, trasa do Samotni nad Małym Stawem. Tu przydatne były jabłuszka, bo z górki łatwiej było dzieciom zjeżdżać niż schodzić (a ile przy tym frajdy!). Szczęście nam dopisało, bo natrafiliśmy na tej trasie na Domek Myśliwski, nieznany mi wcześniej, a zdecydowanie warty odwiedzenia. W środku wiele materiałów naukowych, animacji dla dzieci i chętnych do porwania dzieci w świat roślin i zwierząt wolontariuszy.

Ostatni przystanek: Świątynia Wang w Karpaczu – ewangelicki kościół

Na sam koniec Świątynia Wang w Karpaczu – kościół, który w 1842 przeniesiony został w karkonoskie strony z miejscowości Vang w Norwegii, stąd nazwa. Do środka nie wchodziliśmy, ale wrażenie robił również z zewnątrz, co zobaczycie na zdjęciach. Wejście do kościoła jest dodatkowo płatne dla osób powyżej 7 roku życia.

Tuż obok kościoła zaparkowane mieliśmy samochody mapa dojazdu https://goo.gl/maps/En6egu6sP932 , tak też stał się on naszym ostatnim przystankiem. Do domu wróciliśmy zadowoleni z wycieczki. Wniosek, jaki się nam nasuwa, jest prosty – im więcej dzieci, tym nie tylko weselej, ale i łatwiej! ☺ Dzieci zajmują się sobą, wieczorami wypełniają sobie czas zabawami i lepiej sobie radzą na szlaku.

Wspólne wycieczki w Karkonosze z dzieckiem

Przy okazji zachęcamy wszystkich do wspólnych wycieczek! Stale informujemy o zbliżających się wyjazdach, zainteresowanych zachęcamy do bycia z nami na bieżąco. Przydatne przyda się zapisanie do naszego newslettera – formularz widoczny po prawej stronie, na górze strony.

Czekamy też na Wasze relacje z dotychczasowych wędrówek w góry z dziećmi. Macie ulubione trasy? Miejsca do polecenia? A może mieliście okazję zobaczyć ten sam szlak, którym tym razem my szliśmy? Pochwalcie się w komentarzach! 😉

Pozdrawiamy i do usłyszenia już niedługo!

Powyższy wpis był dla Ciebie wartościowy? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi.