Karkonosze z dzieckiem: Wodospad Szklarki, schronisko „Pod Łabskim Szczytem”, Michałowice

Cześć!

Przychodzimy do Was z kolejną, tym razem trzecią już, opowieścią prosto z serca Karkonoszy !

Na wyprawę wybraliśmy się w pierwszy weekend kwietnia, wraz z Marysią i jej Tatą, którzy mieli już okazję wspinać się razem z nami w pierwszej wycieczce. O ile tamta podróż odbywała się jeszcze w zimowej aurze, tak tym razem wiosna użyczyła nam odrobiny słońca.

Jednymi z głównych bohaterów naszego opowiadania stały się sanki. Jak to możliwe i co właściwie się stało? Sprawdźcie sami! 😉 Zapraszamy do krótkiej relacji wraz ze zdjęciami.

Wyjazd w Karkonosze – kierunek: Szklarska Poręba

Standardowo droga kierowała nas w stronę Szklarskiej Poręby. Tym razem wybraliśmy się na dwa auta. Dojeżdżając do Michałowic, udało nam się jeden samochód tam zostawić.

Udało nam się zostawić auto u spotkanego tam gospodarza. Tym, którym nie uda się spotkać miłego pana, polecamy plac w pobliżu przystanku autobusowego.

Zapakowani w jeden samochód ruszyliśmy dalej do Szklarskiej Poręby.

Wodospad Szklarki i schronisko „Pod Łabskim Szczytem”

Po dojechaniu na miejsce ( parking ) poszliśmy się na niebieski szlak, który poprowadził nas do Wodospadu Szklarki. Osoby, które już go widziały, z pewnością zgodzą się ze stwierdzeniem, że wodospad naprawdę robi wrażenie.

Polecamy go szczególnie teraz, kiedy przyszła wiosna, a poziom wód w górach zwiększył się wraz z topniejącym śniegiem. Szum wody, zapach lasu i te widoki… Warto!

Stamtąd szliśmy dalej niebieskim szklakiem w kierunku schroniska „Pod Łabskim Szczytem”. W poprzednim wpisie możecie znaleźć więcej zdjęć ze schroniska wraz z krótkim opisem naszych wrażeń. Całkiem niedawno, podczas poprzedniej wyprawy, mieliśmy okazję tam spać.

« 2 z 2 »

Sanki w Karkonoszach, czyli idealny pomysł na… własne ławeczki w górach

Historia sanek rozpoczyna się jeszcze we Wrocławiu. Kilka dni przed wyjazdem dzwoniłem i pytałem w schronisku o to, czy jest śnieg. Śnieg był, namówiłem Łukasza, byśmy wzięli sanki ze sobą. Ostatnio bardzo nam się przydały. Jak się jednak później okazało, był to największy błąd naszej wyprawy. 🙂

Śnieg był, owszem… ale jedynie wokół schroniska. Osoby, które spędzały pierwszy weekend kwietnia we Wrocławiu, być może pamiętają tę ciepłą aurę, prażące słońce i lekki wiosenny wiatr. Jak było wtedy w Karkonoszach? Cóż…

Sanki podróżowały z nami. Wnieśliśmy je na górę po to, by móc je następnie znieść, oczywiście – pełni radości z tego powodu. Zagrały w naszej podróży zaszczytną rolę, będąc na tę okazję ławkami w trakcie przerw. Trudno powiedzieć, czy zabieranie własnej ławeczki w góry się opłaca, z pewnością jednak jest to pewien rodzaj luksusu! 😉

Trasa na Śnieżne Kotły bez Śnieżnych Kotłów

Kolejnego dnia plan był taki, by żółtym szklakiem dojść do Śnieżnych Kotłów. Tak też zaczęliśmy naszą wyprawę, szybko się jednak rozczarowując, bo szlak  był zamknięty. Zmieniliśmy kierunek trasy, schodząc niżej i udając się na czerwony szlak. On z kolei doprowadził nas do szlaku niebieskiego, którym zeszliśmy do Michałowic.

Nie wiem, ile straciliśmy, nie widząc ostatecznie Śnieżnych Kotłów, bo nigdy jeszcze tam nie byłem. Wiem jednak, co zyskaliśmy, bo ostatecznie zmiana trasy okazała się dobrym wyjściem. Czerwony odcinek od schroniska do niebieskiego szlaku był niesamowity – myślę, że to jeden z najpiękniejszych, jakie dotąd widziałem. Jestem wielkim fanem tras skalisto-korzennych, a ta trasa taka właśnie była.

« 1 z 2 »

Karkonosze z dzieckiem wiosną – porady

Szybka informacja na koniec – tym, którzy wybierają się wraz z początkiem wiosny w góry z dzieckiem, zalecałbym dużą ostrożność. Śnieg zapada się, również pod ciężarem dziecka, co najgorsze – bywa, że nawet po pas. Chwila świecącego słoneczka sprawiła, że ze ścieżki prowadzącej w dół zrobił się potok. Polecamy dodatkową ilość butów, bo w naszym przypadku nikt już nawet nie próbował uchronić ich przed zamoczeniem.

Ostatnia wskazówka dotyczy sanek: je z kolei odradzamy. 😉

Poniżej podrzucamy mapy obu tras:

Czas przejścia zawsze mnożymy razy dwa, bo doświadczenie mówi nam, że chodzenie po górach z dziećmi to mała różnica.

 

 

A Wy? Mieliście okazję odwiedzić tamte rejony? Ktoś z Was widział już Śnieżne Kotły? 😉 Pochwalcie się w komentarzach!

Wspólna wycieczka w góry z dziećmi

Informacja dla tych, którzy nie są jeszcze wtajemniczeni, rozpoczęliśmy cykl wędrówek pt. „Poznajmy Karkonosze”. Naszym celem w tym roku jest zwiedzać, oglądać i przeżywać karkonoski klimat. Chętnie podróżujemy także większą grupą, dlatego wszystkich zainteresowanych do wspólnych wycieczek w góry z dziećmi, zapraszamy do zapisania się do newslettera – wysyłamy na niego informacje o zbliżających się wypadach w Karkonosze.

Powyższy wpis był dla Ciebie wartościowy? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi.
  • Uwielbiam aktywne spędzanie czasu, z dzieckiem czy bez 😉

  • Arcydzielna

    Trasa jest świetna, także polecam 😉 Wiosna w górach jest piękna, ale tak jak napiasaliście, tzreba uważać zwłaszcza na te szybkie załamania pogody, ale wszystko da się zrobić 😉
    Pozdrawiam

  • Ja z mężem planuję odwiedzić te strony,może nawet w przyszłym roku. 🙂 Świetny post i przepiekne zdjęcia. 🙂

    • Łukasz Pazdej

      Zapraszam w takim razie częściej, mamy zamiar w tym roku odwiedzić i opisać spory kawałek Karkonoszy. Znajdziesz tu sporo przydatnych informacji 🙂 Do zobaczenia na szlaku.

  • Jakie dzielne dzieci! Naprawdę je podziwiam. A patent z własną ławeczką – zabawny, choć ja pewnie bym się wściekła, że je targam, a śniegu nie widać 😉

    • Łukasz Pazdej

      Patent z ławeczką był tylko humorystycznym podejściem do tematu :))))) Nam też było trochę niewygodnie targać, zastanawialiśmy się czy ich gdzieś nie zakamuflować po drodze ale wracaliśmy innym szlakiem 🙂